Sobota pełna chaosu na stacji PKP w Gorzowie: od 4:50 bez autobusów i z rosnącymi opóźnieniami
To miał być zwykły, wczesny wyjazd – kilka godzin przed świtem, w sobotę 20 czerwca 2026 roku. Zamiast sprawnej podróży, pasażerowie na stacji Gorzów Wielkopolski dostali jednak długie czekanie, sprzeczne komunikaty i brak realnej pomocy na miejscu. Od pierwszych minut poranka problem gonił problem: odwołania, zapowiadana komunikacja zastępcza, której nikt nie widział, oraz kolejne pociągi, które w teorii miały „chwilę później” ruszyć w trasę.
IC Lubuszanin 4:50: zapowiedź autobusów, ale bez autobusów
Pierwszy sygnał, że sobota na kolei nie będzie spokojna, pojawił się przy pociągu IC Lubuszanin, który miał planowo odjechać ze stacji Gorzów Wielkopolski o 4:50. Podróżni usłyszeli, że na odcinku Gorzów – Zbąszynek wprowadzono zastępczą komunikację autobusową. Na peronach i w budynku dworca szybko okazało się jednak, że informacje z zapowiedzi nie idą w parze z tym, co dzieje się w rzeczywistości.
„Standardowo PKP. Pociąg IC Lubuszanin planowy odjazd o w dniu 20.06.2026 o godz. 4:50 z Gorzów Wielkopolski, wprowadzono komunikacje zastępczą na odcinku Gorzów Zbąszynek. Jest 5:30 autobusu dalej nie ma, zero obsługi, żadnych dalszych komunikatów czy w ogóle ten autobus przyjedzie. Ludzie czekają, nikt nie przychodzi, kasy zamknięte na 4 spusty. Bilet kupowałem dzisiaj o godzinie 4:06, portal internetowy o niczym nie poinformował. Gorzej niż w Uzbekistanie”
pan Dawid, czytelnik
Na stacji przybywało pasażerów, a wraz z nimi narastało poczucie dezorientacji. Z relacji wynika, że na miejscu brakowało personelu, który mógłby wskazać jasne rozwiązanie: gdzie stanąć, kiedy pojawi się autobus i czy w ogóle przyjedzie. W tym samym czasie infrastruktura dworcowa nie dawała realnego wsparcia – podróżni mówili o zamkniętych kasach i braku osób, które mogłyby przejąć organizację sytuacji kryzysowej.
Połączenie do Gdyni 5:47: „opóźnienie” zamiast informacji o realnej sytuacji
Gdy część osób wciąż czekała na transport zastępczy, na horyzoncie pojawił się kolejny zaplanowany kurs: pociąg w kierunku Gdyni z planową godziną odjazdu 5:47. Pasażerowie słyszeli w komunikatach o około 30-minutowym opóźnieniu. Równocześnie – jak relacjonowano – na stacji stał skład, który miał obsłużyć to połączenie. Problem w tym, że przy pociągu nie było ani maszynisty, ani konduktora, a kolejne zapowiedzi wciąż mówiły o rosnących minutach opóźnienia, zamiast o jednoznacznym komunikacie, co dalej z podróżą.
„Najpierw nie odjechał dziś IC Lubuszanin (planowy odjazd 4:50). Kilkukrotnie podawano komunikaty o wprowadzeniu zastępczej komunikacji autobusowej na odcinku Gorzów – Zbąszynek. Minęła godzina, a autobus nadal się nie pojawił. Zero informacji o dalszych działaniach, zero wyjaśnień, zero przedstawicieli PKP na stacji. Pasażerowie zostali pozostawieni sami sobie. Kolejny pociąg do Gdyni, planowo o 5:47. Przez cały czas podawany jest komunikat o około 30-minutowym opóźnieniu. Tymczasem na stacji stoi skład, który miał realizować to połączenie. Nie ma przy nim ani maszynisty, ani konduktora. Wszystko wskazuje na to, że od dawna wiadomo, iż ten pociąg nigdzie nie pojedzie. Mimo to pasażerom wciąż przekazuje się informacje o „opóźnieniu”, zamiast uczciwie powiedzieć, jaka jest rzeczywista sytuacja. Najbardziej irytujące nie są nawet same problemy, bo te mogą się zdarzyć.Najgorsze jest lekceważenie ludzi.Brak rzetelnej informacji, brak organizacji i traktowanie pasażerów tak, jakby ich czas nie miał żadnej wartości. Tak wygląda dziś podróż koleją z Gorzowa”
czytelnik
W praktyce oznaczało to godziny spędzone na peronach wśród niejasnych komunikatów. Pasażerowie obserwowali stojące wagony, a z głośników dochodziły zapowiedzi o kolejnych minutach opóźnienia. Z czasem opóźnienie składu do Gdyni miało urosnąć do poziomu, który przekroczył dwie godziny.
Problemy dotknęły też połączeń regionalnych. Autobusu do Zielonej Góry również nie było
Chaos nie ograniczył się do dalekobieżnych kursów. W miarę upływu poranka pojawiły się kolejne sygnały dotyczące połączeń regionalnych. Według relacji podróżnych nie dotarł także autobus, który miał zastąpić pociąg Polregio jadący do Zielonej Góry. Co istotne, wciąż miały pojawiać się komunikaty, że autobus przyjedzie – tyle że w rzeczywistości pasażerowie nadal czekali, nie mając potwierdzenia, czy transport w ogóle ruszył.
„Po tym jak nie przyjechał autobus w ramach komunikacji zastępczej za IC Lubuszanin o 4:50, nie przyjechał również autobus komunikacji zastępczej za pociąg regio do Zielonej Góry. Cały czas podawane są komunikaty, że autobus przyjedzie. Pani w kasie rozkłada ręce i nie potrafi odpowiedzieć czy w ogóle przyjedzie ten autobus. Na pytanie czy można to jakoś ustalić, odpowiada, że nie a ewentualne niezadowolenie można wyrazić poprzez wpis do księgi skarg i zażaleń. Naprawdę muszę dostać się dziś do Zbąszybka. Od godziny 4:40 jestem na stacji, jest 7:45. Co do pociagu do Gdynii, komunikat na stacji podaje coraz to większe opóźnienie, które sięga już 140 min”
czytelnik
W tej relacji padają również konkretne ramy czasowe: pasażer przebywał na stacji od 4:40 do 7:45, a zapowiadane opóźnienie pociągu do Gdyni miało w pewnym momencie wynosić 140 min. Jednocześnie osoby, które musiały dotrzeć do Zbąszybka lub Zielonej Góry, wskazywały, że brak potwierdzonej komunikacji zastępczej odcinał je od możliwości kontynuowania podróży koleją.
Co działo się na stacji: powtarzający się schemat
Z opisu sobotniego poranka wyłania się sekwencja zdarzeń, które powtarzały się w różnych wariantach – niezależnie od tego, czy chodziło o kurs dalekobieżny, czy regionalny:
- zapowiedzi o wprowadzeniu zastępczej komunikacji autobusowej na odcinkach z Gorzowa, m.in. Gorzów – Zbąszynek,
- brak rzeczywistego przyjazdu autobusów mimo upływu czasu,
- komunikaty o „opóźnieniu” zamiast jasnej informacji, czy pociąg w ogóle ruszy,
- brak przedstawicieli PKP na stacji według relacji pasażerów,
- poczucie bezradności po stronie podróżnych, którzy nie uzyskali na miejscu wiążących odpowiedzi.
Pasażerowie podkreślali, że same utrudnienia w ruchu mogą się zdarzyć, ale problemem jest sposób zarządzania sytuacją na miejscu: brak konkretów, brak koordynacji i brak informacji, która pozwoliłaby racjonalnie zaplanować dalszą podróż lub szukać alternatywy.
Do sprawy mają zostać skierowane pytania do przedstawicieli spółek kolejowych dotyczące powodów takiej organizacji ruchu i braku skutecznej komunikacji zastępczej na stacji Gorzów Wielkopolski w sobotę 20 czerwca 2026 roku.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!