Wtorek, 23 czerwca 2026
Imieniny: Wanda, Zenon, Józef

Chirurgia dziecięca w Gorzowie pełna urazów po hulajnogach. Kaski nadal przegrywają

Ciepłe popołudnia, dłuższe dni i coraz bliżej wakacji - a w Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie robi się nerwowo. Na oddziale chirurgii dziecięcej przybywa pacjentów po wypadkach na hulajnogach elektrycznych i rowerach. Lekarze mówią wprost: wraz z wolnym czasem rośnie brawura, a podstawowe zasady bezpieczeństwa zbyt często zostają w domu.

Ordynator oddziału chirurgii dziecięcej dr Tomasz Grzechnik zwraca uwagę, że sezon na urazy u dzieci rozpoczął się na dobre. W szpitalu leży już kilkoro młodych pacjentów po poważnych obrażeniach - w większości po zdarzeniach na hulajnogach, ale nie tylko.

Pogoda jest piękna i my to odczuwamy. Kiedy dzień jest dłuższy, kiedy dzieci nie chodzą do szkoły, mają więcej czasu na rozrywkę, na pobyt na świeżym powietrzu, liczba tych urazów wzrasta wręcz dramatycznie. W tej chwili na oddziale leży już kilkoro dzieci po poważnych obrażeniach, głównie z hulajnogi, ale także z rowerów. Niektóre jechały w kaskach, ale niestety z przykrością odnotowuję, że część z nich nie miała kasku, mimo obowiązującej ustawy

dr Tomasz Grzechnik, ordynator oddziału chirurgii dziecięcej w Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie

Kask w domu, prędkość na ulicy. Lekarze ostrzegają przed „modami” wśród nastolatków

Z rozmów z personelem medycznym wynika, że problemem nie jest tylko brak wyobraźni, ale też powtarzające się zachowania na drogach i chodnikach. Nastolatkowie potrafią ignorować przepisy, a rodzice często nie mają realnej kontroli nad tym, co dzieje się poza domem. Wśród najczęściej opisywanych sytuacji przewija się jazda we dwoje na jednym pojeździe oraz usuwanie fabrycznych ograniczeń prędkości w hulajnogach elektrycznych - co ma prowadzić do rozwijania prędkości szczególnie niebezpiecznych dla zdrowia i życia.

Bądźmy szczerzy, nastolatek który ma 14-15 lat, no nie myśli o konsekwencjach. Dla niego bardzo fajnie jedzie się szybko, z przysłowiowym rozwianym włosem i jak później dochodzi do jakiegoś zdarzenia, poważnego wypadku, pytamy rodziców. Kask był? No tak, on ma w domu nawet trzy, cztery, pięce. No, ale w domu, a powinien być na głowie. Sprawny sprzęt to po pierwsze. Natomiast hulajnogi, jak wiemy, mają ograniczenia prędkości. Niestety, z przykrością należy stwierdzić, to wiemy wszyscy, że te zabezpieczenia bardzo łatwo zdjąć i młodzież niestety często to robi źle

dr Tomasz Grzechnik, ordynator oddziału chirurgii dziecięcej w Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie

W tle tych opowieści są konkretne konsekwencje medyczne. Według danych Ministerstwa Infrastruktury urazy głowy stanowią aż jedną trzecią wszystkich obrażeń u użytkowników hulajnóg elektrycznych. To właśnie dlatego temat kasków wraca w rozmowach lekarzy jak bumerang - szczególnie gdy na oddział trafiają kolejne dzieci po groźnych upadkach.

Od 3 czerwca nowe obowiązki. Kto musi mieć kask i kiedy może jechać sam

Rosnąca liczba zdarzeń w skali kraju doprowadziła do zmian w przepisach. W statystykach, na które powołują się instytucje państwowe, odnotowano udział ponad 6 tysięcy użytkowników rowerów i hulajnóg, w tym blisko 1100 dzieci. W efekcie od środy 3 czerwca obowiązuje bezwzględny nakaz jazdy w kaskach ochronnych dla kierujących hulajnogami elektrycznymi, urządzeniami transportu osobistego oraz tradycyjnymi rowerami do 16. roku życia. Za brak kasku przewidziano mandat do 100 złotych.

Warto też pamiętać o ograniczeniach wiekowych, które zaostrzono od marca. Zasady dla dzieci i nastolatków można ująć w kilku punktach:

  • Samodzielna jazda po drogach publicznych jest dozwolona dopiero od 13. roku życia.
  • Warunkiem jest posiadanie karty rowerowej lub prawa jazdy odpowiedniej kategorii.
  • Młodsze dzieci mogą jeździć wyłącznie w strefach zamieszkania i to pod nadzorem dorosłego.

W gorzowskim szpitalu lekarze podkreślają, że przepisy nie są abstrakcją z papieru - przekładają się na realne urazy, które kończą się hospitalizacją. Sezon dopiero się rozkręca, a wraz z zakończeniem roku szkolnego ryzyko może być jeszcze większe. Wnioski, które wracają w rozmowach medyków, są niezmienne: sprzęt powinien być sprawny, a kask - na głowie, nie na półce w domu.

Źródło: zobacz oryginał
Udostępnij:
MW

Marek Wyrzykowski

Kieruje redakcją 24 Gorzów Wielkopolski, stawiając na rzetelność, kontekst i sprawy ważne dla mieszkańców.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!