Darmowe przejazdy dla gorzowian, a dla dojeżdżających ostre podwyżki i odpływ pasażerów
Darmowa komunikacja dla mieszkańców Gorzowa przyniosła nie tylko ulgę dla jednych, ale też gwałtowny wzrost kosztów dla dojeżdżających z okolicznych gmin. W ciągu kilku miesięcy cena niektórych biletów podmiejskich wzrosła o 56,3%, a sprzedaż takich biletów spadła o 71,7%.
Nowe zasady i skok cen w komunikacji podmiejskiej
Zmiany wprowadzone zarządzeniem Prezydenta Miasta Gorzowa Wielkopolskiego nr 446/2025 sprawiły, że posiadacze Gorzowskiej Karty Mieszkańca oraz Karty Miejskiej Gorzów #StądJestem zostali zwolnieni z opłat za przejazdy. W praktyce oznaczało to jednak konieczność poszukiwania dodatkowych wpływów po stronie osób korzystających z linii podmiejskich.
Najmocniej odczuli to pasażerowie spoza miasta. Bilet jednorazowy podmiejski normalny podrożał z 6,40 zł do 10,00 zł. Wersja ulgowa wzrosła z 3,20 zł do 5,00 zł. Jeszcze większą zmianę widać przy biletach okresowych: 1-miesięczny podmiejski ulgowy podskoczył z 92,00 zł do 153,00 zł, a bilet 1-miesięczny podmiejski normalny osiągnął 306,00 zł.
Sprzedaż biletów runęła po podwyżkach
Efekt finansowy i organizacyjny był widoczny niemal od razu. W okresie od stycznia do maja 2025 roku sprzedano 12 792 bilety podmiejskie. Rok później, w tym samym przedziale czasu, wynik spadł do 3 621 sztuk. Oznacza to ubytek na poziomie 71,7%.
Najbardziej widoczne załamanie dotyczyło biletów okresowych. W kategorii biletów 1-miesięcznych wewnątrzgminnych sprzedaż wyniosła w 2025 roku 108 sztuk, a w 2026 roku już 0. W przypadku biletów 3-miesięcznych wewnątrzgminnych wynik spadł z 60 do 0. Z kolei przez niemal pół roku 2026 roku nie sprzedano ani jednego normalnego biletu 1-miesięcznego na dojazd podmiejski do Gorzowa; zanotowano jedynie 68 biletów ulgowych.
Gdzie przenieśli się pasażerowie z regionu
Odpływ pasażerów z autobusów MZK nie oznaczał, że zniknęła potrzeba codziennych dojazdów do Gorzowa. Mieszkańcy okolicznych gmin nadal muszą docierać do pracy, szkół i na zakupy. Z punktu widzenia ekonomii wielu z nich mogło uznać, że miesięczny koszt przekraczający 300 zł jest zbyt wysoki, by dalej korzystać z tej samej formy transportu.
W materiałach wskazano, że część gmin uruchomiła własne linie autobusowe, ale nie wszyscy pasażerowie chcą korzystać z usług dwóch przewoźników jednocześnie. W tej sytuacji część osób mogła przesiąść się do samochodów, co tłumaczy obserwowany spadek zainteresowania komunikacją podmiejską po 1 stycznia 2026 roku.
Straty w budżecie przewoźnika i finansowy skutek darmowych przejazdów
Źródłem zmian była także dziura w przychodach MZK. Wpływy netto ze sprzedaży biletów między styczniem a majem spadły z ponad 6,05 mln zł w 2025 roku do 2,65 mln zł w 2026 roku. To różnica sięgająca niemal 3,4 mln zł w zaledwie 5 miesięcy, co w skali całego roku ma oznaczać około 8 mln zł ubytku.
Miasto ma w 100% rekompensować te straty spółce MZK ze swoich podatków, dlatego podwyżki dla pasażerów komercyjnych i podmiejskich miały częściowo złagodzić skutki nowego modelu finansowania komunikacji. W praktyce koszty ulg dla gorzowian zostały przeniesione na innych użytkowników systemu transportowego.
Dlaczego to ważne dla mieszkańców regionu
Sprawa jest istotna nie tylko dla samego Gorzowa, ale też dla całego otoczenia miasta. Dla mieszkańców sąsiednich gmin to pytanie o dostępność transportu, realny koszt codziennych dojazdów i to, czy publiczna komunikacja pozostanie dla nich opłacalna. Gdy jedna grupa jeździ za darmo, a druga płaci wyraźnie więcej, napięcia finansowe szybko stają się także napięciami społecznymi.
W dodatku zmiany w taryfach mogą wpływać na natężenie ruchu samochodowego na wjazdach do miasta, choć na razie nie ma oficjalnych badań potwierdzających ten efekt po 1 stycznia 2026 roku. Zestawienie danych sprzedażowych pokazuje jednak jasno, że system komunikacji podmiejskiej po zmianach został mocno przetasowany.
Co dalej z komunikacją podmiejską
Na razie dane potwierdzają głęboki spadek zainteresowania biletami podmiejskimi i praktyczny zanik części oferty okresowej. Jeśli trend się utrzyma, miasta i gminy będą musiały dalej szukać nowego modelu finansowania połączeń, który nie będzie tak mocno obciążał jednych pasażerów kosztem drugich.
Wiadomo już, że pół roku darmowych przejazdów dla części mieszkańców przełożyło się na bardzo kosztowną zmianę taryf i wyraźny odpływ klientów z obrzeży miasta. To bilans, który będzie jeszcze długo odbijał się na lokalnym transporcie.
Informacje przekazał Urząd Miasta w Gorzowie Wielkopolskim oraz dane MZK.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!