Jack Holder walczy o powrót po ciężkim wypadku. Lider Stali Gorzów opisał urazy
Jack Holder nie ma pewności, czy zdoła jeszcze wrócić na tor w tym sezonie, choć po wypadku z 20 czerwca robi wszystko, by zdążyć przed końcem roku. Zawodnik Stali Gorzów przeszedł operację i zmaga się z kilkoma urazami, które mocno utrudniają mu codzienne funkcjonowanie.
Groźny wypadek we Wrocławiu przerwał ważną część sezonu
Do kraksy doszło podczas rundy Grand Prix Polski we Wrocławiu, w siódmym biegu turnieju. W całym zdarzeniu uczestniczyło kilku zawodników, a Holder został uderzony po wcześniejszym kontakcie Kacpra Woryny z Jasonem Doylem. Australijczyk z ogromną siłą wpadł w bandę, a badania szpitalne szybko potwierdziły pierwszą diagnozę: złamaną rękę.
To jednak nie był koniec złych wiadomości. Dokładniejsze badania wykazały, że obrażenia są znacznie szersze. Holder przez pewien czas poruszał się na wózku inwalidzkim, a obecnie przemieszcza się o kuli. Mimo to pojawił się już w czwartek na meczu swojej drużyny w angielskim Ipswich.
Lista obrażeń okazała się znacznie dłuższa
Zawodnik Stali Gorzów w rozmowie ze stacją British Speedway Network przyznał, że najbardziej ucierpiała kość ramienna, która wymagała operacji. Do tego doszły złamania stopy, prawej kostki i kilku żeber, a także uraz kości krzyżowej w miednicy. To właśnie ten ostatni problem sprawia mu dziś najwięcej kłopotów, zwłaszcza przy siedzeniu.
- Dosyć poważnie złamałem kość ramienną i musiałem przejść operację. Oprócz tego mam złamaną stopę, prawą kostkę i kilka żeber. Żebra potrafią być cholernie uciążliwe, ale z nimi jest już w porządku. Złamałem też kość krzyżową w miednicy. I to jest obecnie chyba najgorszy uraz. Siedzenie sprawia mi ogromny dyskomfort. Mam już tego serdecznie dość. Ręka to poważna sprawa. Robię po prostu wszystko, co w mojej mocy, aby wrócić jak najszybciej. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze wsiąść na motocykl w tym roku
Jack Holder, zawodnik Stali Gorzów
Australijczyk dodał też, że tuż po upadku nie od razu zdawał sobie sprawę ze skali obrażeń. Dopiero po prześwietleniu wyszło na jaw, jak poważny jest stan stopy. Z jego relacji wynika również, że po wypadku ręka była nienaturalnie wykręcona, a w plecach odczuwał mocny, niepokojący ból. W pierwszych chwilach najważniejsze było dla niego sprawdzenie, czy ma czucie w kończynach.
- Szczerze mówiąc, w ogóle nie czułem stopy, dopóki nie zrobiono mi prześwietlenia całego ciała. Lekarze powiedzieli: Ta stopa jest spuchnięta. Boli pana? Okazało się, że jest załatwiona. Zaraz po wypadku moja ręka była wykręcona w drugą stronę, a w plecach czułem ogromny, niepokojący dyskomfort. Jedyne, co wtedy robiłem, to starałem się ruszać dłońmi i nogami tak bardzo, jak to możliwe, chciałem się tylko upewnić, że mam w nich pełne czucie. Widok tej ręki nie należał do przyjemnych
Jack Holder, zawodnik Stali Gorzów
Wsparcie rodziny pomaga mu w rehabilitacji
W powrocie do zdrowia Holder może liczyć na najbliższych. Do zawodnika przyjechali rodzice, pomagając mu w codziennych sprawach, wsparcie zapewnia także brat Chris. Na miejscu jest również partnerka Jessica wraz z synem, którzy dbają o jego samopoczucie i komfort podczas rekonwalescencji.
Sam zawodnik podkreśla, że cała sytuacja jest dla niego wyjątkowo trudna także dlatego, że czuje się ofiarą nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Jego zdaniem nie zawinił w tym zdarzeniu i znalazł się po prostu w złym miejscu o złym czasie. To właśnie dlatego tak mocno zależy mu na powrocie przed końcem roku, choć dziś nie ma jeszcze pewności, czy to się uda.
Co to oznacza dla Stali Gorzów i lokalnych kibiców
Sprawa ma duże znaczenie także dla gorzowskich kibiców, bo Holder był jednym z najskuteczniejszych zawodników zespołu w obecnych rozgrywkach, notując średnią 2,452 pkt/bieg. Ewentualna absencja lidera w końcówce sezonu może mocno skomplikować sytuację Stali Gorzów przed fazą play-down i walką o utrzymanie w PGE Ekstralidze.
Dla lokalnej społeczności to nie tylko sportowa wiadomość, ale także informacja o losach jednego z kluczowych zawodników drużyny, która odgrywa ważną rolę w regionie. Każdy kolejny sygnał o stanie zdrowia Holdera będzie miał znaczenie dla oceny szans gorzowian w decydujących meczach sezonu.
Co dalej z powrotem Jacka Holdera?
Na ten moment zawodnik koncentruje się na rehabilitacji i stopniowym odzyskiwaniu sprawności. Najważniejsze pozostaje opanowanie bólu, poprawa mobilności i dalsza ocena postępów leczenia. Dopiero potem będzie można realnie odpowiedzieć na pytanie, czy jeszcze w tym roku wróci na motocykl.
Źródło: British Speedway Network, fimspeedway.com
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!