Siedzikówny-Inki na Sadach wciąż na płytach. Projekt jest, ale miasto czeka na dofinansowanie
To miała być prowizorka na chwilę, a stała się codziennością całego osiedla. Mieszkańcy Sadów w Gorzowie od ponad dwóch dekad słyszą, że betonowe płyty na ul. Danuty Siedzikówny-Inki to rozwiązanie przejściowe. Tymczasem droga nadal wygląda jak plac testowy: popękane elementy, nierówna jazda i dyskomfort dla pieszych.
W sierpniu 2024 roku pojawił się sygnał, który rozbudził oczekiwania. Miasto przekazało wtedy, że zakończono prace nad dokumentacją projektową dla przebudowy ulicy. Zgodnie z informacjami urzędowymi projekt jest gotowy, wydano też decyzje administracyjne potrzebne do realizacji zadania. Całość wyceniono na 4 415 955,53 zł brutto. Mimo kompletu papierów, roboty w terenie nie ruszyły, a mieszkańcy znów słyszą, że trzeba poczekać.
Projekt gotowy, ale start uzależniony od pieniędzy na deszczówkę
Jak wynika z odpowiedzi Urzędu Miasta Gorzowa, przebudowa ul. Danuty Siedzikówny-Inki została powiązana z pozyskaniem wsparcia na zagospodarowanie wód opadowych. To właśnie od zewnętrznego dofinansowania ma zależeć dalszy bieg sprawy, w tym możliwość uruchomienia procedur przetargowych.
Magistrat wskazuje konkretne daty: wniosek o wsparcie finansowe złożono 27 lutego 2026 roku. Na rozstrzygnięcie naboru – według zapowiedzi – trzeba będzie jednak czekać, bo przewidywany termin to czwarty kwartał 2026 roku.
| Kluczowe fakty dotyczące inwestycji | Wartość/termin |
|---|---|
| Szacowany koszt przebudowy | 4 415 955,53 zł brutto |
| Złożenie wniosku o wsparcie finansowe | 27 lutego 2026 roku |
| Spodziewane rozstrzygnięcie naboru | czwarty kwartał 2026 roku |
Mieszkańcy pytają o naprawy, miasto odpowiada: nie ma usterek
Równolegle do rozmów o wielkim remoncie wraca temat doraźnych działań – takich, które mogłyby choć trochę poprawić komfort i bezpieczeństwo do czasu przebudowy. Jak przekazano w ramach odpowiedzi na wniosek o dostęp do informacji publicznej, Wydział Dróg miał śledzić stan nawierzchni podczas regularnych objazdów w lutym, marcu, kwietniu oraz czerwcu.
W przekazie urzędu pojawia się jednoznaczne stanowisko: nie dopatrzono się problemów, które wymagałyby interwencji. W imieniu magistratu wypowiedział się sekretarz miasta.
Nie stwierdzono uszkodzeń płyt drogowych wymagających wykonania prac naprawczych ani wystających prętów uzbrojenia mogących stwarzać zagrożenie dla użytkowników drogi
Bartosz Kmita, sekretarz miasta
W praktyce oznacza to, że miasto nie planuje obecnie usuwania elementów zbrojenia ani napraw płyt, bo – jak wynika z urzędowej oceny – nie stwierdzono usterek kwalifikujących się do takich prac.
Co dalej z ul. Danuty Siedzikówny-Inki
Na dziś sytuacja układa się w jasny ciąg zależności: projekt i decyzje są, kosztorys też, ale rozpoczęcie procedur prowadzących do prac w terenie ma nastąpić dopiero wtedy, gdy pojawi się rozstrzygnięcie dotyczące dofinansowania na zagospodarowanie wód opadowych. Do tego czasu na Sadach nadal dominuje krajobraz, który mieszkańcy znają od lat – betonowe płyty, które miały być tylko rozwiązaniem tymczasowym.
- Miasto czeka na rozstrzygnięcie naboru dotyczącego wsparcia finansowego (czwarty kwartał 2026 roku).
- Jeśli dofinansowanie zostanie przyznane, możliwe będzie uruchomienie dalszych procedur, w tym przetargów.
- Dopiero kolejnym krokiem będzie rozpoczęcie robót i docelowa zmiana nawierzchni.
Na razie mieszkańcom pozostaje obserwować decyzje administracyjne i terminy, bo na samej ulicy – mimo zapowiedzi składanych od ponad dwóch dekad – wciąż nie widać przełomu.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!