Atak nożem w centrum Gorzowa: 10,5 roku więzienia za usiłowanie zabójstwa dwóch Gruzinów
Nawet 10 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności – taki wyrok usłyszał 43-letni Krzysztof O., który w lipcu 2025 roku zaatakował nożem dwóch obywateli Gruzji w centrum Gorzowa. Sąd Okręgowy w Gorzowie nie miał wątpliwości, że mężczyzna działał z zamiarem pozbawienia życia, a jego tłumaczenia o amoku i obronie uznał za niewiarygodne. To jedna z najpoważniejszych spraw karnych, jakie w ostatnich miesiącach trafiły na wokandę lokalnego wymiaru sprawiedliwości.
Nocny atak na podwórku kamienicy przy ul. Walczaka
Do dramatycznych wydarzeń doszło w nocy z 29 na 30 lipca 2025 roku na podwórku kamienicy przy ul. Walczaka. Jak ustaliło śledztwo, Krzysztof O. najpierw szarpał się ze swoją byłą partnerką pod lokalem gastronomicznym, a gdy w jej obronie stanęło dwóch Gruzinów, doszło do sprzeczki. Oskarżony oddalił się, ale po chwili wrócił z 20-centymetrowym nożem, którego rękojeść owinął taśmą malarską.
Według aktu oskarżenia, mężczyzna zaczaił się na ofiary pod miejscem zamieszkania byłej partnerki i z zaskoczenia zadał ciosy. Jeden z pokrzywdzonych otrzymał pchnięcia w plecy, szyję i głowę – jedno z nich przebiło klatkę piersiową. Drugi miał rozciętą twarz na wylot. Obaj przeżyli tylko dzięki błyskawicznej interwencji medycznej.
„Wpadłem w chaos i amok” – linia obrony oskarżonego
Krzysztof O. od początku procesu konsekwentnie utrzymywał, że nie chciał nikogo zabić, a jedynie odstraszyć napastników. Przekonywał, że działał w amoku, a ciosy zadawał chaotycznie, by się bronić. – Wpadłem w chaos, nerwy i amok. Upadliśmy z tym jednym na ziemię, on na mnie leżał. Machałem tym nożem, żeby on mi nie podszedł – zeznawał przed sądem. Tłumaczył też, że taśma na rękojeści miała zapobiec wyślizgnięciu się noża, gdy ten chował do kieszeni i przypadkowo się zaciął.
Obrońca oskarżonego przedstawił zaskakującą argumentację, wskazując, że jego klient po zajściu kazał partnerce wezwać pogotowie. – Człowiek, który chce zabić, nie wzywa pomocy. Człowiek, który chce zabić, wraca i nawet połamanym ostrzem, nawet bez ostrza, dobija swoją ofiarę. Krzysztof O. tego nie robi – mówił, wnosząc o łagodniejszą kwalifikację czynu, np. udział w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia lub przekroczenie granic obrony koniecznej.
Sąd: przygotował narzędzie zbrodni i działał z zamiarem bezpośrednim
Prokurator nie miał wątpliwości, że oskarżony starannie zaplanował atak. Podkreślał, że mężczyzna celowo owinął nóż taśmą, aby nie uszkodzić sobie dłoni podczas zadawania ciosów, a następnie ukrył się i zaatakował, celując we wrażliwe części ciała. Sędzia Joachim Wieliczuk w uzasadnieniu wyroku przyznał mu rację. – Mamy do czynienia z przygotowaniem się do tego, do czego później doszło. Oskarżony wrócił do domu, zrobił jedzenie, a następnie przygotował sobie narzędzie zbrodni. Przygotował sobie nóż, który przewidując, że w zdarzeniu będzie użyty, przygotował go sobie tak, by w przypadku zadawania ciosów nie uszkodzić sobie rąk – mówił sędzia.
Sąd uznał Krzysztofa O. za winnego usiłowania zabójstwa dwóch osób z zamiarem bezpośrednim oraz spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Wymierzył mu karę łączną 10 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. – Oskarżony miał bardzo dużo szczęścia, że skończyło się to wszystko na usiłowaniu, na tym, że pierwszy pokrzywdzony w ogóle przeżył – podsumował sędzia Wieliczuk.
Dlaczego ta sprawa jest ważna dla Gorzowa?
Wyrok w tej sprawie to sygnał dla mieszkańców, że wymiar sprawiedliwości surowo karze za przemoc z użyciem niebezpiecznych narzędzi w przestrzeni publicznej. Atak na obcokrajowców w centrum miasta wzbudził duże emocje i zaniepokojenie, zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa w okolicach lokali gastronomicznych. Orzeczenie sądu potwierdza, że nawet tłumaczenia o amoku nie zwalniają z odpowiedzialności, jeśli czyn został zaplanowany i wykonany z zamiarem pozbawienia życia.
Co dalej?
Wyrok jest nieprawomocny. Krzysztof O. decyzją sądu pozostanie w tymczasowym areszcie. Jego obrońca zapowiedział już, że rozważy apelację. Jeśli obrona nie odniesie skutku, skazany spędzi za kratami ponad dekadę. Dla pokrzywdzonych to koniec długiej walki o sprawiedliwość – obaj mężczyźni wciąż zmagają się z konsekwencjami zdrowotnymi i psychicznymi ataku.
Źródło: Sąd Okręgowy w Gorzowie.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!