Wtorek, 11 sierpnia 2026
Imieniny: Zuzanna, Klara, Ligia

Tragedia w Gorzowie: 68-latek oskarżony o śmiertelne pobicie partnerki. Twierdzi, że ratował jej życie

Reklamuj sie w tym artykule

Prokuratorskie ustalenia są wstrząsające: 68-letni Antoni R. miał zadać swojej partnerce 65-letniej Barbarze K. ciosy w klatkę piersiową, które doprowadziły do obustronnych złamań żeber od II do VI stopnia, rozległych wylewów krwawych i ostrej niewydolności oddechowo-krążeniowej. Kobieta zmarła, a mężczyzna od początku nie przyznaje się do winy, twierdząc, że jedynie próbował ją ratować. Proces w tej sprawie właśnie ruszył przed Sądem Okręgowym w Gorzowie.

Śmiertelne obrażenia czy nieudana reanimacja? Wersja oskarżonego

Do tragedii doszło na początku stycznia 2026 roku w jednym z mieszkań w Gorzowie. Jak wynika z odczytanych w sądzie zeznań, tego dnia Antoni R. otrzymał pismo z ZUS o podwyżce emerytury. Ta wiadomość skłoniła go do zakupu alkoholu – razem z partnerką wypili pół litra wódki.

Mężczyzna utrzymuje, że po południu wyszedł przed budynek na spotkanie ze znajomym hydraulikiem. Gdy wrócił, miał zastać kobietę klęczącą i opartą o wersalkę. Zapewniał, że natychmiast położył ją na podłodze, zadzwonił pod numer alarmowy 112 i – zgodnie z poleceniem dyspozytora – rozpoczął reanimację. Jego zdaniem to właśnie podczas resuscytacji krążeniowo-oddechowej mogło dojść do złamania żeber. Mężczyzna konsekwentnie odpiera zarzuty o pobicie.

Ratownicy medyczni: „Kobieta nie żyła od ponad pół godziny”

Zupełnie inny obraz wydarzeń wyłania się z zeznań ratowników medycznych, którzy przyjechali na miejsce około godziny 23:00. Zastali w mieszkaniu spokojnego, będącego pod wpływem alkoholu Antoniego R. Kobieta leżała na podłodze, ale medycy od razu zorientowali się, że nie żyje od dłuższego czasu.

Kobieta była już wychłodzona. Na monitorze była linia prosta, brak czynności serca. Okazało się, że to nie było nagłe zatrzymanie krążenia, tylko takie, które trwało jakiś czas. Wszystkie oznaki stwierdzały, że kobieta nie żyła od ponad pół godziny.

Ratownik medyczny, zeznania przed Sądem Okręgowym w Gorzowie

Medycy zwrócili również uwagę na świeże rany na głowie 65-latki oraz niespójne tłumaczenia partnera. Mężczyzna początkowo mówił, że był u kolegi, gdzie pił alkohol, a po powrocie znalazł martwą kobietę. Później zmieniał wersję, twierdząc, że to on prowadził reanimację. Ratownicy nabrali podejrzeń i wezwali na miejsce policjantów.

Sąsiad słyszał huk. „Pomyślałem, że ktoś się przewrócił”

Przed sądem zeznawał również właściciel domu i sąsiad z góry. Mężczyzna przyznał, że para często nadużywała alkoholu i się kłóciła, a w przeszłości na miejscu interweniowali policjanci. Kluczowe okazały się jego zeznania dotyczące godzin popołudniowych.

Będąc u siebie na piętrze, słyszałem około 16:15 huk dochodzący z dołu. Oni mają na podłodze deski, to huk był głośny. Pomyślałem, że ktoś się przewrócił. Z dołu głośno włączony był telewizor. Krzyków i awantur nie było.

Sąsiad, zeznania przed Sądem Okręgowym w Gorzowie

O śmierci 65-letniej kobiety sąsiad dowiedział się dopiero późnym wieczorem, gdy na miejsce przyjechała karetka pogotowia. Biegli lekarze jednoznacznie wykluczyli, aby śmierć nastąpiła z przyczyn chorobowych. Ustalono, że obrażenia powstały w zbliżonym czasie, jeszcze za życia ofiary.

Proces i możliwy wyrok

Antoni R. usłyszał zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu swojej życiowej partnerki, w postaci choroby realnie zagrażającej życiu, czego następstwem był zgon pokrzywdzonej. Grozi mu kara od 3 do 20 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna podtrzymał swoją wersję wydarzeń i odmówił składania nowych wyjaśnień, dlatego sędzia odczytał jego wcześniejsze zeznania.

Dla mieszkańców Gorzowa ta sprawa jest szczególnie wstrząsająca, ponieważ pokazuje, jak dramatyczne skutki może mieć przemoc domowa, często skrywana za ścianami mieszkań. To również przestroga, że alkohol i nieporozumienia rodzinne mogą prowadzić do tragedii, której nie da się już cofnąć. Lokalna społeczność z niepokojem będzie śledzić dalszy przebieg procesu, który może rzucić nowe światło na okoliczności tej śmierci.

Najbliższe rozprawy będą kluczowe dla ustalenia prawdy. Sąd będzie musiał rozstrzygnąć, czy wersja oskarżonego o nieudanej reanimacji jest wiarygodna, czy też – jak twierdzą śledczy – doszło do śmiertelnego pobicia. Informacje przekazał Sąd Okręgowy w Gorzowie.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Marek Wyrzykowski

Kieruje redakcją 24 Gorzów Wielkopolski, stawiając na rzetelność, kontekst i sprawy ważne dla mieszkańców.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!