Fabryczna 57: biegli potwierdzili podpalenie, ale sprawców brak. Śledztwo umorzone
Najpierw dramatyczna nocna akcja, później miesiące niepewności lokatorów, a teraz finał w prokuraturze. Pożar kamienicy przy ul. Fabrycznej na Zawarciu w Gorzowie, który wybuchł w nocy 28 stycznia 2026 roku, nie był skutkiem przypadku ani awarii instalacji. Śledczy ustalili, że doszło do podpalenia. Mimo tego postępowanie zakończyło się decyzją o umorzeniu – sprawców nie udało się wykryć.
Noc pożaru: 15 zastępów i ewakuacja 30 osób
Ogień pojawił się na poddaszu budynku wielorodzinnego i szybko wymusił duże siły ratownicze. W działaniach gaśniczych uczestniczyło łącznie 15 zastępów straży pożarnej z Gorzowa i powiatu gorzowskiego. Jednocześnie rozpoczęła się ewakuacja mieszkańców.
Z kamienicy wyprowadzono 30 mieszkańców. Trafili oni pod opiekę Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Gorzowa. W zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń. Wstępnie informowano, że całkowicie spaliło się około 80 metrów kwadratowych poddasza, a ogień nie zszedł na niższe kondygnacje. Straty oglądał nadzór budowlany, a na miejscu od początku pracowali również śledczy.
- 28 stycznia 2026 roku – pożar na poddaszu kamienicy przy ul. Fabrycznej na Zawarciu w Gorzowie
- 15 zastępów straży pożarnej w akcji
- 30 mieszkańców ewakuowanych pod opiekę Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Gorzowa
Skutki większe niż zakładano: Fabryczna 57 wyłączona z użytkowania
Z czasem okazało się, że skutki pożaru są poważniejsze, niż wynikało z pierwszych ustaleń. Decyzją nadzoru budowlanego wyłączono z użytkowania wszystkie mieszkania w budynku nr 57. Dodatkowo wyłączony został jeden lokal miejski w sąsiednim budynku. Do problemów po samym ogniu dołączyły szkody popożarowe – woda używana podczas gaszenia zalała także lokale w sąsiednich klatkach.
Kamienica wymagała szerokich prac naprawczych. Odbudowano zniszczony dach, a także wykonano od nowa instalację gazową i elektryczną. Mieszkańcy mogli wrócić do swoich lokali dopiero w maju, po około 4 miesiącach bez możliwości normalnego korzystania z mieszkań.
- Decyzje nadzoru budowlanego: wyłączenie z użytkowania lokali w Fabrycznej 57 oraz jednego lokalu miejskiego w sąsiednim budynku.
- Roboty naprawcze: odbudowa dachu, wykonanie od nowa instalacji gazowej i elektrycznej.
- Powrót lokatorów: maj – po około 4 miesiącach od pożaru.
Biegły i badania chemiczne: ogień zaczął się przy schodach
Kluczowe dla sprawy okazały się opinie biegłego z zakresu pożarnictwa oraz badania chemiczne. Z ustaleń wynika, że proces palenia zaczął się na poziomie podłogi, w bezpośrednim sąsiedztwie schodów prowadzących na nieużytkową część poddasza. Stamtąd płomienie przemieszczały się w górę.
Śledczy jednoznacznie wykluczyli, aby pożar wywołała awaria instalacji elektrycznej. Prokuratura przekazała, że przyczyną była ciecz łatwopalna – rozlana i podpalona lub zapalona w okolicznościach wskazujących na celowe działanie.
Inicjacja ognia miała charakter podpalenia, do którego doszło poprzez rozlanie i podpalenie cieczy palnej lub zapalenie przypadkowo rozlanej cieczy bądź jej oparów.
Mariola Wojciechowska-Grześkowiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie
Śledztwo umorzone: policja nie ustaliła sprawców
Choć ustalenia biegłych wskazują na podpalenie, sprawa nie zakończy się aktem oskarżenia. Prokurator Rejonowy w Gorzowie umorzył śledztwo dotyczące sprowadzenia pożaru kamienicy zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Powód jest formalny i zarazem najbardziej frustrujący dla mieszkańców: niewykrycie sprawców przestępstwa.
W toku postępowania przesłuchiwano świadków, zabezpieczano ślady kryminalistyczne i badano pogorzelisko. Policjanci prowadzili działania procesowe i operacyjne, jednak mimo tych czynności nie udało się ustalić, kto stoi za podpaleniem.
Jeżeli w przyszłości pojawią się nowe okoliczności lub dowody w tej sprawie, postępowanie zostanie niezwłocznie podjęte.
Mariola Wojciechowska-Grześkowiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie
Decyzja o umorzeniu nie zamyka sprawy na zawsze – oznacza jednak, że na tym etapie organy ścigania wyczerpały dostępne możliwości. Dla mieszkańców Fabrycznej 57 to gorzkie zakończenie kilkumiesięcznej walki o powrót do normalności po pożarze, który – jak wynika z ustaleń – nie był nieszczęśliwym wypadkiem.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!