Wtorek, 28 lipca 2026
Imieniny: Wiktor, Walenty, Innocenty

Gorzowskie SOR i pogotowie pod lupą NIK. Dyżury trwały nawet 72 godziny

Reklamuj sie w tym artykule

W gorzowskim szpitalu i pogotowiu medycy pracowali w trybie, który trudno nazwać standardem: w raporcie Najwyższej Izby Kontroli pojawiają się dyżury trwające nawet 72 godziny bez przerwy, a w jednym miesiącu pojedynczy lekarz na SOR miał na koncie 392 godziny pracy.

Raport NIK pokazuje skalę przeciążenia

Najwyższa Izba Kontroli przeanalizowała sytuację w kraju w okresie od 1 stycznia 2023 roku do 1 września 2025 roku. W dziewięciu kontrolowanych szpitalach odnotowano przypadki pracy lekarzy bez przerwy przez ponad 24 godziny, co samo w sobie pokazuje, jak mocno system ratownictwa medycznego opiera się dziś na nadmiarowych dyżurach.

Wśród opisanych przez kontrolerów przykładów znalazł się medyk ze szpitala w sąsiednim Sulęcinie, który pełnił dyżur przez 144 godziny. W raporcie wskazano też sytuację w Szczecinie, gdzie jeden z ratowników medycznych przepracował w miesiącu 456 godzin. To oznacza średnio ponad 15 godzin pracy każdego dnia.

Gorzowski SOR z rekordami na kontraktach

Na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie lekarze zatrudnieni na kontraktach osiągali skrajnie wysokie normy czasu pracy. W styczniu 2025 roku jeden z medyków przepracował 392 godziny w ciągu miesiąca, a pięć jego dyżurów trwało wyraźnie dłużej niż doba. Najdłuższy z nich wyniósł 72 godziny.

Przeciążenie dotyczy także ratowników medycznych. W gorzowskim SOR zdarzało się, że spędzali oni w szpitalu nawet 252 godziny miesięcznie, pracując przy tym w 36-godzinnych zmianach. Taki model działania ma być odpowiedzią na braki kadrowe, ale jednocześnie oznacza długie, wyniszczające maratony dyżurowe.

Alternatywą dla zmniejszenia ilości godzin pracy specjalistów na SOR jest zamknięcie SOR, co z oczywistych powodów konieczności zapewnienia bezpieczeństwa w zakresie ratowania życia i zdrowia pacjentów jest niemożliwe i zdaniem zarządu szpitala niedopuszczalne

Jerzy Ostrouch, prezes Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie

Jerzy Ostrouch przyznaje, że na rynku brakuje specjalistów medycyny ratunkowej, a ich pozyskanie jest bardzo trudne. Jak podkreśla, placówka szuka pracowników, ale przy obecnych brakach kadrowych nie ma możliwości łatwego ułożenia bezpieczniejszych grafików.

Pogotowie w Gorzowie też pracuje na granicy wytrzymałości

Podobnie wygląda sytuacja w Samodzielnej Publicznej Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gorzowie. Tam ratownicy medyczni w zespołach wyjazdowych również notują wyjątkowo długie miesiące pracy. Jeden z nich przepracował 349 godzin w ciągu miesiąca, co przekłada się na ponad 14 dób spędzonych w karetce.

W raporcie pojawia się też przypadek ratownika, który pozostawał na dyżurze przez 72 godziny bez odpoczynku. Dyrektor stacji, Andrzej Szmit, wyjaśnia, że grafiki rozpadają się najczęściej przez nagłe choroby i konieczność szukania zastępstw z dnia na dzień. Jednocześnie zwraca uwagę, że załogi mogą korzystać z pokoi wyposażonych w łóżka, telewizor i węzły sanitarne, by regenerować siły między wyjazdami.

Zespoły ratownictwa medycznego mają najczęściej czas na odpoczynek, posiłek, kąpiel oraz regenerację przed kolejnym wyjazdem. Niekiedy przerwy między wyjazdami wynoszą kilkadziesiąt minut, a niekiedy nawet 5-6 godzin

Andrzej Szmit, dyrektor Samodzielnej Publicznej Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gorzowie

Andrzej Szmit zaznacza, że w takich warunkach trudno mówić o stałym przepracowaniu, które miałoby bezpośrednio szkodzić pacjentom. Inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli patrzą na to inaczej i wskazują, że tak długa, nieprzerwana praca oznacza ogromne obciążenie fizyczne i psychiczne.

Dlaczego to ważne dla mieszkańców Gorzowa

Sprawa ma bezpośrednie znaczenie dla lokalnej społeczności, bo dotyczy miejsc, do których trafiają pacjenci w stanach nagłych. Gorzowski SOR i pogotowie są pierwszą linią pomocy w sytuacjach zagrożenia życia, a więc każda luka kadrowa, zmęczenie zespołów i każdy błąd organizacyjny mogą odbić się na bezpieczeństwie mieszkańców.

Raport NIK pokazuje także, że problem nie ogranicza się do jednego miasta. W całym systemie ratownictwa medycznego widać podobny schemat: niedobór personelu, konieczność długich dyżurów i praca ponad granice ludzkiej wytrzymałości. Dla pacjentów oznacza to pytanie nie tylko o komfort obsługi, ale przede wszystkim o jakość i szybkość udzielanej pomocy.

Co dalej po ustaleniach kontroli

Wnioski z raportu są jednoznaczne: obecny model działania w Gorzowie opiera się na przeciążaniu personelu, a nie na stabilnym zabezpieczeniu kadr. Z jednej strony szpital i pogotowie próbują utrzymać ciągłość działania, z drugiej - kontrolerzy zwracają uwagę na rosnące ryzyko błędów medycznych wynikających ze zmęczenia.

Najbliższe miesiące pokażą, czy ujawnione przez NIK dane przełożą się na zmiany organizacyjne i kadrowe. Na dziś wiadomo jedno: zarówno na SOR, jak i w karetkach, dyżury liczone są już nie w godzinach, lecz w dniach.

Źródło: Najwyższa Izba Kontroli.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Marek Wyrzykowski

Kieruje redakcją 24 Gorzów Wielkopolski, stawiając na rzetelność, kontekst i sprawy ważne dla mieszkańców.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!