Poniedziałek, 27 lipca 2026
Imieniny: Natalia, Aureliusz, Rudolf

Spór o miejsce zamieszkania radnych. Wszystkie wnioski o wygaszenie mandatów odrzucono

Reklamuj sie w tym artykule

Wtorkowe posiedzenie Komisji Skarg, Wniosków i Petycji w Gorzowie zamieniło się w polityczną przepychankę o adresy radnych. Po burzliwej dyskusji, mimo wniosków o wygaszenie sześciu mandatów, komisja nie przyjęła żadnego z nich.

Sprawa dotyczyła Roberta Surowca, Jerzego Sobolewskiego, Haliny Kunickiej, Artura Andruszczaka, Aleksandry Sibińskiej-Szadnej oraz Alberta Madeja. To właśnie ich status zamieszkania poza granicami miasta był przedmiotem kolejnych pytań i zastrzeżeń, a dokumenty części z nich trafiły na stół zaledwie kilka minut przed rozpoczęciem obrad.

Burzliwe otwarcie i spór o dokumenty

Posiedzenie odbyło się we wtorek 21 lipca i od początku miało napięty przebieg. Już na starcie pojawiły się pretensje o tryb procedowania oraz o to, że radni objęci wnioskami dostarczyli pisemne wyjaśnienia tuż przed wejściem na salę. Dla części członków komisji było to zachowanie pokazujące lekceważenie dla całego gremium.

Radny opozycji Jarosław Porwich przypomniał własne wnioski z 22 czerwca i zażądał wglądu w dokumenty z Miejskiej Komisji Wyborczej oraz rejestru mieszkańców prowadzonego przez prezydenta, aby zweryfikować deklarowane adresy. Prawnik obsługujący komisję nie zgodził się na takie działania, powołując się na przepisy o RODO. Przewodniczący komisji Cezary Żołyński i obecni prawnicy podkreślali przy tym, że komisja nie ma kompetencji organu śledczego ani prokuratorskiego.

Sprawa jest ważna, czy nawet bardzo ważna. Jesteśmy grillowani w gazetach, w internetach, w telewizji, w radiu od kilku miesięcy. Potraktowali nas po prostu z góry

Jerzy Synowiec, członek komisji

Ja podnoszę głos. Ja pamiętam 35 lat pracy na scenie. Automatycznie głos mi się ustawia na wyższych tonach. To jest zupełnie automatyczne

Cezary Żołyński, przewodniczący komisji

Jak zaczęła się sprawa adresów radnych

Geneza całego sporu sięga kwietnia 2026 roku, gdy społeczniczka Alina Czyżewska złożyła wniosek dotyczący ówczesnego szefa klubu Koalicji Obywatelskiej, Ireneusza Zmory. Miesiąc później, w maju 2026 roku, radny Sebastian Pieńkowski z Konfederacji Korony Polskiej skierował oficjalne zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Gorzowie Wielkopolskim. Zarzucił w nim grupie radnych zorganizowany proceder, składanie fałszywych oświadczeń o miejscu zamieszkania oraz wyłudzanie diet.

W zawiadomieniu wskazano konkretne podgorzowskie lokalizacje, w których mieli faktycznie przebywać samorządowcy: Karnin, Santocko, Wawrów i Chwalęcice. Radny Pieńkowski domagał się także sprawdzenia bilingów logowania telefonów komórkowych do stacji BTS w godzinach nocnych oraz przesłuchania sąsiadów. Ostatecznie sprawa trafiła z Prokuratury Rejonowej w Gorzowie do Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. W czerwcu własne zawiadomienie złożyła również Alina Czyżewska.

W tle pojawił się także Ireneusz Zmora, który 9 czerwca zrezygnował z mandatu radnego. Jednocześnie zaznaczał, że nie przyznaje się do winy i podtrzymuje swoje wcześniejsze stanowisko. W jego przypadku sprawa dotyczyła korzystania z majątku miasta oraz mieszkania w Karninie.

  • zawiadomienia objęły kilka osób z gorzowskiej rady,
  • sprawę przekazano do Prokuratury Okręgowej w Koszalinie,
  • w tle pojawiły się zarzuty dotyczące miejsca zamieszkania i diet,
  • komisja samorządowa nie mogła prowadzić działań śledczych.

Decyzje komisji: od Alberta Madeja po Aleksandrę Sibińską-Szadną

Jako pierwszy analizowany był wniosek dotyczący Alberta Madeja. Radny przedstawił zestaw dokumentów, w tym zaświadczenia z ARiMR, KRUS oraz OSP Gorzów Siedlice, twierdząc, że jego centrum życiowe znajduje się przy ulicy Strażackiej w Gorzowie. Odniósł się też do zarzutów o częste pobyty poza miastem, tłumacząc je sytuacją rodzinną i koniecznością opieki nad teściami w Osiedlu Poznańskim.

Nie mam takich dokumentów. Wszystkie opłaty są na rodziców. Właścicielami nieruchomości są moi rodzice. I opłaty za dostarczenie energii elektrycznej, dostarczenie wody, odbiór śmieci opłacane są przez moich rodziców

Albert Madej, radny

Komisja uznała wniosek wobec Alberta Madeja za bezzasadny stosunkiem głosów 4 do 1. Podobnie szybko rozpatrzono sprawę Roberta Surowca. Prawnicy ocenili wniosek jako niejasny, bo dotyczył najmu lokalu sprzed 2020 roku. Sam zainteresowany odrzucił zarzuty i podkreślił, że od dwóch lat mieszka w nieruchomości w Gorzowie. Komisja również w tym przypadku jednomyślnie uznała, że nie ma podstaw do wygaszenia mandatu.

Więcej czasu zajęła debata nad Aleksandrą Sibińską-Szadną. W jej sprawie badano wątek obsługi prawnej dla dawnej spółki radnego Zmory, która korzystała z miejskich pieniędzy. Mecenas zwracał uwagę, że radna mogła nawet nie wiedzieć o umowach tej spółki z magistratem. W trakcie rozmowy jeden z mieszkańców Gorzowa apelował o przerwanie obrad i odesłanie pytań na później.

Wnioski dotyczące Jerzego Sobolewskiego, Haliny Kunickiej i Artura Andruszczaka także nie przeszły. Robert Surowiec bronił ich, wskazując na ich związek z miastem i dorobek publiczny oraz sportowy. Przypominał, że Sobolewski mieszka w Gorzowie od zawsze, jest wykładowcą, sportowcem i od 20 lat radnym, a Kunicka reprezentowała miasto jako mistrzyni świata. Andruszczaka określił jako byłego zawodnika Stilonu Gorzów.

Zarzucanie radnemu Sobolewskiemu, że jego centrum życiowe nie jest w Gorzowie, czyli człowiek, który mieszkam tutaj od zawsze, który był wykładowcą, który jest sportowcem, który jest od 20 lat radnym. Jest to dla mnie rzeczą wyjątkowo dziwną. Podobnie z Haliną Kunicką, mistrzyni świata, która reprezentowała Gorzów na mistrzostwach. Tak samo jak Artur Andruszczak, były zawodnik Stilonu Gorzów. Mam takie poczucie, że ludzie z zewnątrz radnych próbują wprowadzić bardzo dużo zamieszania, żebyśmy się zajmowali samymi ze sobą, a nie tym, do czego nas mieszkańcy wybrali

Robert Surowiec, przewodniczący Rady Miasta Gorzowa

Ostatecznie komisja nie zgodziła się ani na odroczenie sprawy, ani na wysłanie dodatkowych pytań. Wnioski wobec Aleksandry Sibińskiej-Szadnej, Jerzego Sobolewskiego, Haliny Kunickiej i Artura Andruszczaka zostały zaopiniowane jako bezzasadne stosunkiem głosów 2 za, 1 przeciw i 2 wstrzymujących się.

Dlaczego ta sprawa ma znaczenie dla mieszkańców

Choć spór dotyczy formalnie mandatów pojedynczych radnych, dla gorzowian stawką jest wiarygodność lokalnego samorządu. W grę wchodzą zasady wybieralności, zaufanie do oświadczeń składanych przez osoby publiczne oraz pytanie o to, jak miasto powinno reagować na zarzuty dotyczące miejsca zamieszkania i korzystania z diet. Dlatego zainteresowanie sprawą wykracza poza samą salę obrad i dotyczy całej lokalnej wspólnoty.

Na razie komisja zamknęła etap opiniowania, ale nie kończy to procedury. Wnioski o wygaszenie mandatów trafią teraz na sesję Rady Miasta Gorzowa, zaplanowaną na wtorek 25 sierpnia. To tam zapadną kolejne rozstrzygnięcia w sprawie, która od miesięcy budzi emocje w mieście i poza nim.

Informacje przekazał Urząd Miasta Gorzowa.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Marek Wyrzykowski

Kieruje redakcją 24 Gorzów Wielkopolski, stawiając na rzetelność, kontekst i sprawy ważne dla mieszkańców.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!